O projekcie ustawy SLD w sprawie in vitro mówiła w Wałbrzychu posłanka Izabela Jaruga-Nowacka. Zdaniem lewicy, problem ten wymaga szybkiego rozwiązania, podobnie jak dramaty głodujących dzieci. Według posłanki, niezbędne jest również uchwalenie parytetu obecności kobiet na listach wyborczych. Od równego traktowania kobiet w decyzyjnych gremiach Izabela Jaruga-Nowacka uzależnia przyszłość zmian społecznych. Obywatelski projekt w tej sprawie jest po pierwszym czytaniu, lewica jako jedyna w całości go popiera. Posłanka uważa, że demokracja bez dostępu kobiet jest ułomna, kobiet, w odniesieniu do ich liczby w kraju, jest w sejmie i sejmikach wojewódzkich zbyt mało.

- Ludzie chcą, aby politycy zajęli się bardziej ich sprawami, a nie roztrząsaniem, czy Chlebowski zna Sobiesiaka od czterech, czy czternastu lat. Zmiany nie nastąpią, jeśli recepty na przyszłość będą wychodziły tylko spod męskiej ręki – podkreśla posłanka.
Jaruga-Nowacka dowodzi, że restrykcyjna polityka dotycząca absolutnego zakazu aborcji, braku dostępności do akntykoncepcji i wiedzy o życiu seksualnym człowieka, nie spowodowała poprawy przyrostu naturalnego, nie ma też żadnych innych pozytywnych następstw.
- Samo becikowe nic nie załatwi – podkreśla posłanka.

Według Jarugi-Nowackiej, kobiety muszą otrzymywać realne szanse na wybór do gremiów decyzyjnych.
- Powinny po prostu dostać dobre miejsca na listach wyborczych. Jeśli tak się nie stanie, nadal będą tylko przedmiotem działań politycznych, a nie podmiotem, tak, jak to powinno być – tłumaczy.
Posłanka, razem z działaczami SLD z Wałbrzycha spotkała się także z mieszkańcami miasta.
Szela