Zakład Ubezpieczeń Społecznych likwiduje komisje lekarskie w Wałbrzychu. Po nowym roku osoby, które odwołają się od decyzji lekarza orzecznika, będą stawać przed komisją we Wrocławiu. Pozwoli to ZUS-owi zaoszczędzić ok. 100 tys. zł miesięcznie tylko na samym Wałbrzychu.

Decyzja prezesa ZUS wejdzie w życie 1 stycznia 2010 roku. Od tego dnia komisje lekarskie będą funkcjonować wyłącznie w miastach wojewódzkich. W Polsce, oprócz Wałbrzycha, swoje komisje miały oddziały ZUS w sześciu innych miastach. Już w tym roku zlikwidowane zostały komisje w Tarnowie i Nowym Sączu. W Wałbrzychu działają trzy komisje lekarskie, w skład których wchodzi 10 lekarzy. W zależności od liczby odwołań wydają około 300 orzeczeń miesięcznie na ok. 2500 decyzji lekarzy orzeczników.
- Przeciętnie co ósme, dziewiąte orzeczenie jest kwestionowane przez pacjenta – wyjaśnia dyrektor wałbrzyskiego ZUS-u, Jerzy Gajos.
Oznacza to, że przed komisją miesięcznie stawało ok. 300 osób, z czego 50 – 60, to byli mieszkańcy Wałbrzycha. Pozostałe osoby pochodziły z terenu dawnego województwa wałbrzyskiego, lub jeleniogórskiego.

- Większość ubezpieczonych i tak była narażona na dojazdy. Teraz zamiast do Wałbrzycha, będą musiały dojechać do Wrocławia. Taka podróż jest konieczna raz na dwa lata, ewentualnie raz na rok – mówi Jerzy Gajos. Lekarze, pracujący w komisjach zostali powiadomieni o zmianach. Nadal jednak mają szansę na pracę w ZUS. - Będą mogli wykonywać obowiązki orzeczników, albo zostaną zatrudnieni do kontrolowania zasadności zwolnień lekarskich. Na pewno wszyscy dostaną propozycję pracy – wyjaśnia dyr. Gajos.
Dodaje też, że każdy, kto będzie musiał stanąć przed obliczem komisji we Wrocławiu, otrzyma zwrot kosztów podróży
Szela